Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2015

Tagliatelle z wędzonym łososiem, brokułami i suszonymi pomidorami

Ot takie jedzonko, które można przygotować na szybko. Trafiło w dziesiątkę jeśli chodzi o moje smakowe upodobania, mojemu lubemu już mniej, ale cóż o gustach się nie dyskutuje. Polecam to danie również jako kolację/ obiado-kolację, gdyż jest na prawdę lekkie i pyszne :)

Składniki na dwie porcje:
  • 4 gniazdka makaronu tagliatelle (najlepiej razowego, ja akurat nie miałam)
  • 6 łyżek jogurtu naturalnego (ja użyłam sojowy)
  • skórka otarta z cytryny
  • ok. 150 g wędzonego łososia
  • dwie małe garstki liści szpinaku
  • kilka suszonych pomidorków, 3-4
  • 200 g brokuła
  • czosnek 2-3 ząbki
  • gałka muszkatołowa
  • oliwa
  • sól, pieprz
Szpinak dusimy z czosnkiem na odrobinie oliwy, dodajemy odrobinę soli i pieprz, to wydobędzie fantastyczny smak ze szpinaku. 
Brokuł gotujemy al dente, po czym dzielimy go na mniejsze różyczki, dorzucamy go do szpinaku, posypujemy skórka z cytryny i chwilę razem dusimy. Następnie dodajemy łososia podzielonego na mniejsze kawałki i ostrożnie mieszając chwilkę podgrzewamy. 
Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Jogurt łączymy z gałką muszkatołową i wylewamy na patelnię. Dodajemy pocięte w paski suszone pomidory oraz makaron i energicznie wszystko mieszamy. Nie grzejemy jak szatany na najwyższym ogniu, ani też nie robimy tego za długo bo nam się jogurt zważy i będzie fuj. Dlatego jogurt najlepiej dodać już na samym końcu i tylko lekko go podgrzać. 
Smacznego :)




wtorek, 1 kwietnia 2014

Placuszki jogurtowe Vs. placuszki bananowe

Jak już wcześniej pisałam przy racuchach, placki są moim wyjściem awaryjnym gdy nie mam pomysłu na nic innego. Skoro moje dziecko lubi racuchy postanowiłam poeksperymentować z różnymi placuszkami. Na pierwszy ogień wypróbowałam placuszki jogurtowe.

Co potrzebujemy?
- 3/4 szklanki jogurtu waniliowego (można oczywiście wybrać inny smak)
- 1 szklanka mąki - 1/4 szklanki mleka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki sody (jeśli nie masz nie panikuj, można to pominąć)
- jajko
- 2 łyżeczki cukru
- olej do smażenia

Receptura nie jest skomplikowana. Wrzucamy wszystko do miski i mieszamy aż uzyskamy jednolitą masę. Na rozgrzany olej łyżką kładziemy małe placuszki. Smażymy na złoto. Jak ktoś nie lubi tłuszczu to może odsączyć na ręczniku papierowym. Podajemy z czym nam się żywnie podoba, ja wybrałam dżem malinowy.  Muszę przyznać że niebo w gębie, placuszki są bardzo delikatne i puchate. Mój mały też zajadał ze smakiem więc chyba zdały egzamin :)













Czas na placuszki bananowe.

Co potrzebujemy?
- 2 banany
- 2 jajka
- 6 łyżek stołowych wiórków kokosowych
- szczypta cynamonu
- olej do smażenia

Banany obieramy ze skórki i ugniatamy widelcem na papkę. Do miski wbijamy jajka, wsypujemy wiórki i szczyptę cynamonu. Mieszamy i mieszamy. Na rozgrzany tłuszcz łyżką kładziemy małe placuszki. Smażymy na złoto. Podajemy z tym co nam najbardziej odpowiada. Ja podałam z kremem czekoladowo-orzechowym (coś a la nutella) i posypałam odrobinę wiórkami kokosowymi.

 Było tak pyszne, że brak słów. Takie placki są jedzeniem tak słodkim, że organizm po ich zjedzeniu dla równowagi domaga się zjedzenia ogórka kiszonego i śledzia.

Po raz kolejny mały Borsuk był zadowolony i zajadał aż mu się uszy trzęsły. Dla mnie placuszki są dobrą okazją by przemycić mu do jadłospisu jajko, którego normalnie w formie jajecznicy bądź sadzonej nie chce tknąć. Takie placuszki są kulinarnie bardzo plastyczne i można z nimi kombinować na wiele sposobów, zatem polecam małe kuchenne eksperymenty :)